No i nastał koniec roku. Dla jednych był bardzo szczęśliwy i owocny we wszelkie dobra dla innych zupełnie odwrotnie. Są też tacy, którzy doświadczyli i tych lepszych i gorszych chwil. Ja generalnie narzekać chyba nie powinienem. Zdarzały się chwile gorsze, to prawda, ale i lepszych nie brakowało. Miejmy nadzieję, że 08’ będzie lepszy niż poprzedni a troszkę gorszy niż następny rok. No, bo w końcu jakiś progres musi być ;)
Chciałbym Wam z tej okazji życzyć, aby w tym 2008 wszystko było po waszej myśli. Żeby ewentualne problemy były dość błahe i krótkotrwałe. Jeżdżącym życzę roku owocnego w triki i sponsorów ;). Maturzystom zdania matury na 100%. A sobie spełnienia mojego marzenia, bo wtedy nic nie będzie mi straszne!
Po piątkowym wypadzie na Górę Kamieńsk moja deska domaga się nowych wiązań, bo te tuż przed pierwszym zjazdem odmówiły posłuszeństwa i postanowiły się popsuć… No, ale nic to. Dzisiaj był nikczemny plan pt. “Pojadę do GOsportu pooglądam i zakupię wybrany model na allegro”. Pojechałem, minąłem te miliony fotoradarów przy prawidłowej prędkości… Oglądam a tu dupa. W sklepie same wypasy za kupę mamony… Można tylko pomarzyć, albo plastyky, na których widok odrzuca człowieka. Ale nie ma tego złego, co na dobre nie wyszło. Jadąc po te wiązania wróciłem z nową kurtką na dechę ;). Poza tym spotkałem pół miasta i Lui-G ;)
No i nastał ten okres, którego szczerze nie lubię… Przygotowania do świąt. Chyba nie ma nic gorszego. W sklepach tłumy, na mieście nie ma gdzie zaparkować, ludzie latają za towarami jakby od jutra mieli mieszkać w schronach atomowych. A wszystko tylko, dlatego bo niebawem święta. Tradycja… Jedyne, co tak naprawdę dostarcza mi w tym wszystkim pozytywnej energii to to, że nie muszę siedzieć w szkole… No ale pomijając to. Życzę Wam wszystkim prezentów, które przyniosą Wam wiele radości. No i spełnienia marzeń czego i sobie życzę bo pierwszy raz w życiu takowe posiadam jak sie ostatnio zorientowalem…
Powszechnie znane jest powiedzenie “nie ma nic za darmo”. Zna je chyba każdy dzieciak od momentu w którym zacznie komunikować się ze światem za pomocą aparatu mowy. A to wszystko okazuje się nie prawdą. Wystarczy krótki mail do Burtona i proszę dostałem w paczce z Austrii film i plakat za nic. Film zwie się “For right or wrong”. Obejrzałem i muszę stwierdzić, że chwilami miażdży zarówno montażem jak i poziomem riderów. Więc generalnie polecam.
A zmieniając temat obadajcie sobie nowy język który powstał w Irlandii tzw. PONGLISH: http://www.smog.pl/wideo/14150/czy_wiesz_co_to_jest_ponglish/
Każdy z Was napewno miewał kiedyś takie momenty w życiu, że kilka dni z rzędu nie działo się totalnie nic. Cały dzień towarzyszyła wam nuda. Dostawaliście kota , bo nie mieliście pomysłu co ze sobą zrobić. Ostatnio taki stan dopadł na chwile i mnie. Na szczęście powoli mija. Zaczyna być coraz lepiej i lepiej. Powraca humor, nadzieje na przyszlosc itd…;)
No ale koniec tego użalania się i tłumaczenia. Postaram sie pisać częściej ;)
No i proszę jutro tj. 13 listopada 2007 będę uczestniczył w warsztatach wybitnego fotografika Marka A. Karewicza, który jest uważany w środowisku za jednego z najlepszych fotografów jazzowych :) Mam nadzieję podpatrzeć pewne techniki pracowania na koncertach. W końcu tak jak to ostatnio udało mi się usłyszeć, fotograf na koncercie to ma generalnie przerąbane. Ani dobrego światła, bardzo często zakaz używania lamp błyskowych, No i muzycy, którzy w sumie nigdy nie siedzą w bezruchu. Ludzie ogarniający troche temat wiedzą co to wszystko znaczy.
A tak odbiegając od tematu dodam, dziękuję! kto ma wiedzieć ten wie o co chodzi ;)